Pomijając element kryminalny, Wielki Szu musiał być niezłym filozofem.
Grał w karty z szulerami różnej maści i ich ogrywał. Oni szukali sztuczek ale nikt nie widział sztuki.
Słuchając dziś z sejmowej mównicy ckliwych banałów na przemian z pograżaniem i odgrażaniem muszę w sposób dla siebie zaskakujacy przyznać, ze Janusz Palikot wyszedł na mównicę mając w głowie wiedzę i pomysł.Nie straszył premiera, nie nadymał swojego ego prężąc muskuły lub swoje fi. On wszedł, powiedział co myśli i jednym prostym zdaniem oznajmił brak swojego poparcia dla nowego rządu.
Ale
to co powiedział poza tym,
zmieniło dosyć mocno mój sposób myślenia o Januszu Palikocie.
Nie wiem kto i jak mocno za nim stoi. Nie wiem jak długo utrzyma się na morzu, między bałwanami. Nie wiem jak długo będzie mu wierna jego druzyna.
Wiem, że on wie na czym polega nowoczesne państwo i wie co to jest zarządzanie a być może też rządzenie. I odnoszę wrażenie, że poza nielicznymi wyjątkami nikt na sali sejmowej Palikota nie zrozumiał. Bo żeby go zrozumieć trzeba znać słowa klucze, których uzył. Słowa niosące ważne treści, nawiązujące do współczesnej teorii zarządzania, na dodatek poprawnie i nawet dosyć błyskotliwie użyte.
I nie sądzę również żeby dzisiejsze media zrozumiały słowa Janusza Palikota.
On pokazał sztukę, a oni będą szukać i widzieć sztuczki.
Będę pilnie obserwował poczynania JP. Na razie wybija się nad sejmową bylejakość.

